#8. Poszukiwanie rodziny 3
-Dobrze, tylko bądźmy ostrożni! - powiedział wystraszony @Apcio. I w sumie, jego złe przeczucia dotyczące tej okolicy się sprawdziły. Zaczepił ich brodaty, śmierdzący, zapuszczony oraz pijany pan; Ej, macie pieniądze na soczek? Nie bąąądźcieże tacy bo ja ten... no... soczek
-Przykro mi, ale nie...
-@Piesuniek, chodź szybko! Boję się!
-A myślisz ,że ja nie? Już parę razy prawie musiałbym podnieść nogę, na szczęście nie ma tu latarni pod którą mógłbym...
-Ej! To tu! - powiedział @Apcio, następnie parę razy zapukał w stare drzwi.
-Czego mi wy tu bachory chcecie?! Matka was nie wykarmiła?! - powiedziała pani która miała około 50 lat.
-My jesteśmy, znaczy Ja jestem... e... ankieterem! Tak! Prowadzę ankietę... - skłamał Kuba
-Co mnie jakas ankieta obchodzi, ja tu do wykarmienia mam cały dom! - krzyknęła prawdopodobnie dawna właścicielka @Piesuńka.
-Ale, jeśli wynik będzie pozytywny zapłacimy pani... - kolejny raz zamaskował prawdę.
-O! A więc słucham...
-Czy ma Pani psa?
-Mam jednego!
-Aha... jednego... Jakiej rasy?
-Jest to labrador!
-Labrador tak? A jak się wabi?
-Ana. Trochę dziwna ta ankieta...
-Nieee... my tylko zbieramy informacje, proszę się nie martwić. Czy Ana zmieniała miejsce zamieszkania?
-Tak, to był kawałek drogi stąd... zaraz zaraz, ale Ty niczego nie zapisujesz chłopcze! A już mi stąd!
-Eee... oczywiście. Chodź @Piesuniek, idziemy zanieść ankietę słowną do naszego szefa... - kolejny raz skłamał aby mogli wyjść z tego cało.
Podwórze, przez blokiem w którym mieszkali właściciele mamy @Piesuńka
-Super! Wiemy przynajmniej gdzie się znajdują! Teraz tylko trzeba ją stamtąd zabrać! A co z resztą mojego rodzeństwa?
-Ciekawe gdzie? Jeszcze Twojego rodzeństwa nie odnaleźliśmy - na te słowa, z drzwi słychać dużo różnych szczeków oraz pisków.
-Ej! Tam słychać kilka naraz więc na pewno nie posiadają jednego psa. - powiedział zdenerwowany pies. - Ja tam biegnę!! - i jak powiedział tak zrobił, był już pod drzwiami ,aż nagle krzyki były głośniejsze. Chwilę po tym z domu prawdopodobnych właścicieli mamy psa @Piesuńka wyleciała Ana. Ana była mamą @Piesuńka i z pewnością jedną z najładniejszych labradorów na świecie. Na nieszczęście naprawdę "wyleciała" za drzwi. Została rzucona na schody. Strasznie piszczała, ale na szczęście przybiegł Jej syn który ugryzł właściciela Any w czuły punkt. Właściciel - stary oraz brodaty mężczyzna zaczął płakać i powiedział;
Wy mnie jeszcze popamiętacie! Mówię wam! Ała!
-Ana! Chodź szybko!
-Ale... ja nie mogę! Tu jest mój dom! - powiedziała, następnie zapiszczała ,bo złamała łapę.
-Chodź szybko! Proszę! - powiedział @Apcio który uniósł ją i własnymi siłami cała trójka doszła do domu.
Dom
-Cieszę się ,że jesteśmy razem! Tylko co z Twoimi dziećmi? A Tatą @Piesuńka? - mówił patrząc na piękną oraz zabandażowaną Anę.
-@Piesuniek... Twój Tata... on nie miał tyle szczęścia co ja... A rodzeństwo zostało zabrane przez IPZ (Instytut Praw Zwierząt). A tam się nimi dobrze zajmują! - powiedziała Ana
-To dobrze! A wiesz może gdzie jest ten IPZ?
-Spokojnie, wiem!
-To będziemy ich odwiedzać?
-Oczywiście! Tylko musisz iść z nami, musimy mieć ze sobą człowieka!
-To super! Chodźmy! Wreszcie mam rodzinę!
-Ale miałeś i masz mnie! Pamiętaj!
-Tak! Wiem, dziękuję! Nie mogę się doczekać jutra :D
-A czy Ty przypadkiem nie miałeś się dziś spotkać z rodzicami @Coco?
-Oj... - @Piesuniek założył kask futbolowy.
-Przykro mi, ale nie...
-@Piesuniek, chodź szybko! Boję się!
-A myślisz ,że ja nie? Już parę razy prawie musiałbym podnieść nogę, na szczęście nie ma tu latarni pod którą mógłbym...
-Ej! To tu! - powiedział @Apcio, następnie parę razy zapukał w stare drzwi.
-Czego mi wy tu bachory chcecie?! Matka was nie wykarmiła?! - powiedziała pani która miała około 50 lat.
-My jesteśmy, znaczy Ja jestem... e... ankieterem! Tak! Prowadzę ankietę... - skłamał Kuba
-Co mnie jakas ankieta obchodzi, ja tu do wykarmienia mam cały dom! - krzyknęła prawdopodobnie dawna właścicielka @Piesuńka.
-Ale, jeśli wynik będzie pozytywny zapłacimy pani... - kolejny raz zamaskował prawdę.
-O! A więc słucham...
-Czy ma Pani psa?
-Mam jednego!
-Aha... jednego... Jakiej rasy?
-Jest to labrador!
-Labrador tak? A jak się wabi?
-Ana. Trochę dziwna ta ankieta...
-Nieee... my tylko zbieramy informacje, proszę się nie martwić. Czy Ana zmieniała miejsce zamieszkania?
-Tak, to był kawałek drogi stąd... zaraz zaraz, ale Ty niczego nie zapisujesz chłopcze! A już mi stąd!
-Eee... oczywiście. Chodź @Piesuniek, idziemy zanieść ankietę słowną do naszego szefa... - kolejny raz skłamał aby mogli wyjść z tego cało.
Podwórze, przez blokiem w którym mieszkali właściciele mamy @Piesuńka
-Super! Wiemy przynajmniej gdzie się znajdują! Teraz tylko trzeba ją stamtąd zabrać! A co z resztą mojego rodzeństwa?
-Ciekawe gdzie? Jeszcze Twojego rodzeństwa nie odnaleźliśmy - na te słowa, z drzwi słychać dużo różnych szczeków oraz pisków.
-Ej! Tam słychać kilka naraz więc na pewno nie posiadają jednego psa. - powiedział zdenerwowany pies. - Ja tam biegnę!! - i jak powiedział tak zrobił, był już pod drzwiami ,aż nagle krzyki były głośniejsze. Chwilę po tym z domu prawdopodobnych właścicieli mamy psa @Piesuńka wyleciała Ana. Ana była mamą @Piesuńka i z pewnością jedną z najładniejszych labradorów na świecie. Na nieszczęście naprawdę "wyleciała" za drzwi. Została rzucona na schody. Strasznie piszczała, ale na szczęście przybiegł Jej syn który ugryzł właściciela Any w czuły punkt. Właściciel - stary oraz brodaty mężczyzna zaczął płakać i powiedział;
Wy mnie jeszcze popamiętacie! Mówię wam! Ała!
-Ana! Chodź szybko!
-Ale... ja nie mogę! Tu jest mój dom! - powiedziała, następnie zapiszczała ,bo złamała łapę.
-Chodź szybko! Proszę! - powiedział @Apcio który uniósł ją i własnymi siłami cała trójka doszła do domu.
Dom
-Cieszę się ,że jesteśmy razem! Tylko co z Twoimi dziećmi? A Tatą @Piesuńka? - mówił patrząc na piękną oraz zabandażowaną Anę.
-@Piesuniek... Twój Tata... on nie miał tyle szczęścia co ja... A rodzeństwo zostało zabrane przez IPZ (Instytut Praw Zwierząt). A tam się nimi dobrze zajmują! - powiedziała Ana
-To dobrze! A wiesz może gdzie jest ten IPZ?
-Spokojnie, wiem!
-To będziemy ich odwiedzać?
-Oczywiście! Tylko musisz iść z nami, musimy mieć ze sobą człowieka!
-To super! Chodźmy! Wreszcie mam rodzinę!
-Ale miałeś i masz mnie! Pamiętaj!
-Tak! Wiem, dziękuję! Nie mogę się doczekać jutra :D
-A czy Ty przypadkiem nie miałeś się dziś spotkać z rodzicami @Coco?
-Oj... - @Piesuniek założył kask futbolowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz