-Jej, Kupiłeś mi nowego laptopa?! - powiedział zadowolony chłopak

-Tak! Specjalnie dla Ciebie!

-Dziękuję! Teraz sprzedam tego starego i tego co mi dałeś, a następnie zamienię je na jeszcze lepszego!

-Nie! Ja muszę Ci się do czegoś przyznać... Musiałem tamtego sprzedać i trochę dołożyć...

-To i tak miły gest z Twojej strony, a ja muszę iść już do szkoły!

Gdy Apcio się edukował, nie mógł doczekać się spotkania z Natalką.

-Tu jesteś! Szukałam Cię po całej szkole - podbiegła i pocałowała go w policzek

-Może pójdziemy dziś do kina? - spytał chłopak

-Tak! Oczywiście! Ale na co?

-Dziś grają "Niewolników Miłości"! Może o 17:00?

-Chętnie!  Została jeszcze chemia i wychowanie-fizyczne!

-Uważaj na chemii, Pani jest dość ostra...

-Okej! Dzięki za informację!

Gdy rozpoczęła się lekcja, uczniowie po cichu zajęli miejsca.

-Dzisiaj mamy eksperymenty - powiedziała nauczycielka

-Jej! - odkrzyknęła klasa

-A co to? Szkoda ,że tacy ruchliwi nie jesteście, gdy piszemy pracę! Każde z was, na swojej ławce, ma probówkę i mikroskop! Waszym zadaniem będzie rozpoznanie co to za substancja! Kto tego nie zrobi; jedynka! - zaśmiała się Pani Liść

-Przepraszam! Ja jestem tu nowa i... - powiedziała wystraszona

-Co mnie to obchodzi! Jesteś zerem! Pokrako!  Delikwencie, coś z Tobą jest nie tak. Dostaniesz jeden! Hahaha! - zaśmiała się i wyryła na tablicy "9"=1.

-Czemu? - Natalka miała łzy w oczach, nagle odezwał się dzwonek i każdy wyszedł jak najszybciej. Z Natalką zapoznała się Klaudia, która próbowała ją pocieszyć. Po dziewczyńskich skargach oraz ploteczkach przyszedł czas na wychowanie fizyczne. Jak zawsze, nauczyciel od dziewczynek podglądał uczennice przez dziurkę od klucza - był to Pan Kraniewicz. Od początku tego dnia, cały czas na Natalkę patrzyła się Margaret.

-Dlaczego mnie nie lubisz?

-Kto tak powiedział?! - odezwała się zdumiona Margaret

-Ja to po prostu widzę...

-Nie ważne...

Gdy dziewczyny miały wykonać skłony, na ich pośladki patrzył się Kraniewicz. Następnie rozkazał im podzielenie się na dwie grupy i rozpoczęcie grania w siatkówkę.  Gdy gra się rozpoczęła, Natalka i Margaret były w osobnych drużynach. Gdy Margaret miała prawo wykonać seta upolowała sobie za cel... głowę Natalki. A jako ,że Margaret nigdy nie pudłowała - nie mogło być inaczej. Natalka musiała udać się do pielęgniarki,

-Na szczęście to nic strasznego! Jedynie dwa wstrząsy mózgu i pęknięcie czaszki na dwie części...

-Fajnie wiedzieć - potem Natalka zadzwoniła do @Apcia, że nic Jej nie jest.

-Na pewno nic Ci nie jest? - pytał zmartwiony

-Nie, dziękuję za troskę...

-Nie powiedziałaś mi jeszcze, kto to zrobił?

-To była Margaret...

-Co?! Nie wierzę!

-Niestety, to prawda

-Ale pojedziesz ze mną do tego kina?

-Tak, aż tak źle się nie czuję

Paręnaście minut potem...

-Jest 15:30 - czas się szykować - pomyślał Apcio. Poszedł do pokoju, by znaleźć ubranie odpowiednie dla tej ważnej dla niego chwili.

-Nie wiem jeszcze czy czuję coś do Margaret. Natalka to osoba która potrafi mnie pocieszyć, doradzić... ale Margaret...

Przez długo rozmyślał o obu dziewczynach, następnie wyszedł z domu i pojechał autobusem pod kino Nudne Seanse. Gdy był przed kinem i czekał na Natalkę, ujrzał Margaret rozmawiającą z jakimś nieznajomym chłopakiem.

-Kto to może być? - pomyślał z lekkim poddenerwowaniem.

-Apcio! Gdzie byłeś? Seans już się zaczął!

-Przepraszam! Moja wina! - odpowiedział chłopiec

-No dobrze, wejdźmy już! - powiedziała zawiedziona dziewczyna

Tymczasem Piesuniek razem z Coco poszli na randkę do pobliskiej kawiarni o nazwie Dogs Love. Była to kawiarenka specjalnie dla psów, odkryta przez Apcia tydzień temu.

-Co zamawiamy? - spytał Piesuniek

-Kelner! - rozdarła się na cały lokal Coco

-Prosimy dwie flaszki wina Dicollo, dwa zdechłe koty oraz dwa razy farsz z Befsztyku w sosie rumuńskim.

-Przepraszamy, ale mamy dostępnie jedynie jednego zdechłego kota; wszyscy to kupują! - powiedział kelner

-My nie jesteśmy wszyscy! - powiedziała rozwścieczona - zaraz Ci wyprostuję ten krzywy nos!

-Proszę się nie denerwować! Na pewno coś da się zrobić! Mamy bardzo podobne do...

-Ja CHCĘ danie które ZAMÓWIŁAM!

-Ale... - @Coco nie pozwoliła mu dokończyć. Został uderzony drewnianym krzesłem, po czym szef lokalu wyprosił ich grzecznie.

-Mogłaś się trochę opanować... Teraz nas tam nigdy nie wpuszczą... - powiedział zawstydzony i zawiedziony pies.

-Skandal! Syf, kiła i mogiła! Nawet głupiego dania nie umieją ugotować! Pozwę was! Idę do sanepidu!

-Jak jeszcze coś się dziś podobnego wydarzy to ja... - na głowę psa spadła ptasia kupa.

Tymczasem Apcio i Natalka dotarli na film. Siedzieli w ostatnim rzędzie, przez co nikt nie mógł im zasłonić.

-Jak Ci się podoba? - zapytał cicho Natalkę

-Jest wspaniały... Główni bohaterowie przypominają mi nas! - odpowiedziała patrząc i trzymając rękę chłopca.

-Może rzeczywiście... Jutro pogadam z Margaret, wiesz o czym..

Po chwili nieuwagi, Apcio lekko spojrzawszy w przód ujrzał Margaret z nieznajomym chłopakiem, którego już wcześniej widział. Gdy skończył się seans, Apcio pożegnał się z Natalką i poszedł do domu.