#33. Wakacje 2
-Kukuryku! – odezwał się kogut budząc przy okazji całą wioskę.
-Jak ja nie lubię wcześnie wstawać – odezwał się Apcio
-Ja też, tym bardziej ,że dziś mamy pracować w polu…
-Nie ma mowy! – powiedziała podsłuchująca przy drzwiach babcia chłopca – zanosi się na burzę!
-Jest! – odpowiedzieli razem zadowoleni ,że będą leniuchować
-Amando! – krzyczał dziadek do babci – Mam pilne wezwanie, zostawiam was w Bożych rękach!
-Ta, okej
-Żegnaj – odpowiedziała babcia chłopca
-Czyli będzie nuda
-Idę obrać ziemniaczki na obiad… – powiedziała kierując się w stronę kuchni
-Okej!
-Pogramy w kółko i kość? – słychać było powietrze przedostające się przez szczelinę w oknie. Nagle zaczęło grzmieć. Po godzinnej grze bohaterowie zaczęli martwić się o babcie.
-Dziwne ,że jeszcze nie ma obiadu…
-Chodźmy sprawdzić – Gdy zeszli ze schodów przeżyli szok. Na krześle leżała oparta głową o stół babcia Apcia. W jej plecach widniał wbity nóż; a z pleców powoli tryskała krew. Apciowi kapały łzy, a Piesuniek czuł niepokój. Gdy chłopak podszedł do zimnego ciała babci, dostał obrzydzenia. Na ciele Jego babci znajdowały się mrówki oraz raz od ucha wyszedł karaluch.
-A co to? – powiedział sięgając po kartkę na której napisane było Who’s next? P, A or Z?”
-Co tam jest napisane? Co tam jest napisane?! – domagał się
-Kto następny? Piesuniek, Apcio czy Zygfryd…
-Oby ten ktoś wybrał Zygfryda, a później Apcia… – myślał. Zapadła grobowa cisza. Po chwili bezruchu odezwała się bucząca lampa nad głowami bohaterów. Stanęli naprzeciw siebie i starali się kontrolować sytuację.
-Apcio! Odwróć się! Ktoś jest za Tobą!
-Jak ja nie lubię wcześnie wstawać – odezwał się Apcio
-Ja też, tym bardziej ,że dziś mamy pracować w polu…
-Nie ma mowy! – powiedziała podsłuchująca przy drzwiach babcia chłopca – zanosi się na burzę!
-Jest! – odpowiedzieli razem zadowoleni ,że będą leniuchować
-Amando! – krzyczał dziadek do babci – Mam pilne wezwanie, zostawiam was w Bożych rękach!
-Ta, okej
-Żegnaj – odpowiedziała babcia chłopca
-Czyli będzie nuda
-Idę obrać ziemniaczki na obiad… – powiedziała kierując się w stronę kuchni
-Okej!
-Pogramy w kółko i kość? – słychać było powietrze przedostające się przez szczelinę w oknie. Nagle zaczęło grzmieć. Po godzinnej grze bohaterowie zaczęli martwić się o babcie.
-Dziwne ,że jeszcze nie ma obiadu…
-Chodźmy sprawdzić – Gdy zeszli ze schodów przeżyli szok. Na krześle leżała oparta głową o stół babcia Apcia. W jej plecach widniał wbity nóż; a z pleców powoli tryskała krew. Apciowi kapały łzy, a Piesuniek czuł niepokój. Gdy chłopak podszedł do zimnego ciała babci, dostał obrzydzenia. Na ciele Jego babci znajdowały się mrówki oraz raz od ucha wyszedł karaluch.
-A co to? – powiedział sięgając po kartkę na której napisane było Who’s next? P, A or Z?”
-Co tam jest napisane? Co tam jest napisane?! – domagał się
-Kto następny? Piesuniek, Apcio czy Zygfryd…
-Oby ten ktoś wybrał Zygfryda, a później Apcia… – myślał. Zapadła grobowa cisza. Po chwili bezruchu odezwała się bucząca lampa nad głowami bohaterów. Stanęli naprzeciw siebie i starali się kontrolować sytuację.
-Apcio! Odwróć się! Ktoś jest za Tobą!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz