-Piesuniek! Chodź na dwór! - powiedział Apcio

-Okej! - powiedział uradowany pies

-Może chodźmy po Natalię?

-Nie przepadam za nią...

-Dlaczego? Ona tak ładnie pachnie, ma takie ładne oczy, śliczny głos i mały, zgrabny nosek. Margaret jest naprawdę cudowną dziewczyną

-Chyba Natalka, a nie Margaret...

-No tak, powiedziałem Natalka

-Powiedziałeś Margaret

-Pewnie Ci się zdawało

-Ja nie lubię Natalki...

-Dlaczego?

-Podejrzanie pachnie...

Gdy już zadzwonili przez domofon odebrała Natalka.

-Hej, wyjdziesz na dwór?

-Eh... Uh... - jęczała - Jeszcze się masturbuję, poczekaj chwilę

Gdy dziewczyna skończyła swoje, mogli w trójkę udać się do parku. Natalka i Apcio zajęli swoje miejsca na ławce, a Piesuniek obwąchiwał latarnie. Po rozmowie, Apcio zaniepokoił się długą nieobecnością swojego psa.

-Chodźmy go poszukać! Pewnie znowu się gdzieś zgubił

-Pewnie!

Po długotrwałych poszukiwaniach w końcu znaleźli psa i udali się do domu. Chcieli obejrzeć najnowszą część filmu pod tytułem; "Marry Lotter i strach spod łóżka".

-Zrobię popcorn - powiedział udając się do kuchni

-Masz coś do picia? - spytała grzecznie

-Oczywiście! Na co masz ochotę?

-Poproszę szklankę Fanny

Kuchnia chłopca była nadzwyczaj duża. Po prawej stronie było olbrzymie okno zasłonięte fioletowymi firankami, wyszywanymi żółtymi, słodkimi i małymi kaczuszkami. Była to robota babci Apcia. Na przeciwko okna znajdował się duży stół, przy którym chłopiec codziennie jadł płatki, oraz codziennie sprzątał je z podłogi po tym jak Piesuniek wariował w kuchni przez owsiki. Od strony drzwi stał zestaw kuchenny - lodówka, kuchenka napędzana moczem psa i lampa naftowa w kształcie wielkiego słońca z okularami słonecznymi.

-Popcorn gotowy... - pomyślał

Wziął sól z kuchni i udał się znów do pokoju.

-Natalka... Gdzie jesteś?

Na miejscu dziewczyny znalazł tylko małą karteczkę z napisem; Na zachód pójdziesz, znajdziesz zgubę oraz inną lubę" Ujrzawszy kartkę, wziął ją i pobiegł w stronę pobliskiego placu - na zachód. Po kilkunastu minutach poszukiwań Apcio znalazł lekko zabrudzoną i zakopaną kartkę na której widniał napis; Znalazłeś... Prawda, może fałsz, może fałsz, może prawda..." Zaniepokojony treścią zorientował się ,że na placu nie ma żywej duszy, a niebo przybrało ciemną barwę.

-Chyba już pójdę do domu - pomyślał przestraszony

Po drodze do domu Apcio czuł się śledzony, ale gdy się obracał nikogo za nim nie było. Po powrocie chłopiec o kanapki. Jednak jak się okazało – nikogo w domu nie było.