-Apcio! Uciekaj! – szczekał wystraszony. Nagle coś uderzyło go w głowę, co spowodowało chwilowe omdlenie psa.
-Gdzie ja jestem?! – krzyczał zdenerwowany – Apcio! Panie Zygfrydzie!
-Witaj pieski! – Na ekranie telewizora pokazała się mała, brzydka,
szatynowa dziewczynka. Miała na sobie dużo ran oraz sińców, również na
twarz. Była ubrana w różową piżamkę, a w ręku trzymała brzydkiego misia
bez jednego oka.
-Odpowiesz mi wreszcie? Gdzie jestem?
-To złe pytanie… Oczekiwałam na coś w stylu; Gdzie jest ten chłopiec?
-Apcio? Gdzie jest?! Gadaj!
-Kawałek stąd… w okolicy… – zaśmiała się – Masz 24 godziny, a by
wrócić z nim tutaj… – mówiła piszczącym głosem – Inaczej uruchomię bombę
i wszyscy wylecicie w powietrze – nagle ekran zgasł.
-Gdzie teraz? – główkował - Naprawdę się boję!
Pies wyszedł z kuchni i próbował wywąchać właściciela. Niestety, na
nic to się nie zdało. Czuł się fatalnie – Jego najostrzejszy zmysł
poległ. Czuł dreszcze oraz chłód wiejący z otwartego okna z kuchni. Gdy
przemierzał sypialnie dziadków zauważył kartkę położoną na pościeli.
-A co to? – powiedział zauważając papierek. Gdy przeczytał mocno się ucieszył. Na kartce było napisane; W łazience jest dziadek. Pomyślał
,że nie będzie sam w poszukiwaniu chłopca. W końcu wszedł do łazienki,
jednak ujrzał tam nieprzyjemny widok. Dziadek znajdował się w wanie
wypełnionej krwią. Piesuniek z myślą o tym ,że Apciowi też coś mogło się
stać, wpadł w niepokój. Dziadek trzymał w ręku kartkę. Piesuniek bał
się ją przeczytać, jednak zrobił to, ponieważ chciał odzyskać
właściciela. Nagle coś się odezwało w salonie. Piesuniek poszedł
sprawdzić co się dzieje. Znów dostrzegł tajemniczą zabójczyni w ekranie
telewizora.
-Witaj! Chcesz się ze mną pobawić? – grzecznie zapytała około dziewięcioletnia dziewczynka
-Chcę tylko jednego! Niech ten koszmar się wreszcie skończy!
Nagle dziewczynka wyciągnęła trzy lalki. W jednej ręce trzymała lalkę dziewczynki oraz chłopca, a w drugiej psa.
-Co to jest?
-Jeszcze nie wiesz? – zaczęła ściągać ubrania z lalki chłopca i dziewczynki
-Ty… jesteś nienormalna!
-Chłopiec jest przywiązany gdzieś na tej wsi. Żyje, ale jest
nieprzytomny. Zagrajmy w pewną grę, tak wiem to jak z tego horroru o
pile z lalką. Jednak moja gra jest trochę… inna. Jestem niedaleko Twojej
wioski. Jeśli dojdziesz do nie pierwszy – Apcio będzie cały i zdrowy.
Jeśli natomiast ja z końca drugiej wioski dojdę pierwsza – zrobię mu
coś, a później zabiję.
-Jaki mam dowód na to ,że on jest cały i zdrowy?
-Nie warto chociaż spróbować? – uśmiechała się do niego – To ja już
wychodzę z domu i idę do Ciebie pieszo… Uważaj, bo może to być również i
Twoja ostatnia noc!
-On może być wszędzie! Niby jest gdzieś w okolicy… – miał około godzinę.
Przeszukał duży dom dziadków, jednak chłopca nigdzie nie było.
-Zaraz, nigdzie nie było mowy o domu dziadków – prowadził
monolog wychodząc. Nagle odzyskał swój główny zmysł – węch. Nie dało
się nie poczuć zapachu chłopca wśród różnorakich zbóż na polu. Piesuniek
szybko zareagował i szedł za tropem. Gdy znalazł się w odległości 70
metrów, usłyszał jak ktoś głośno biegł znad przeciwka do chłopca.
Piesuniek przyśpieszył. Jednak z odległości 1 m zauważył wbity nóż w
czaszkę chłopca, a obok trupa Dziewczynkę z Telewizora.
-Kukuryku! – odezwał się kogut budząc przy okazji całą wioskę.
-Jak ja nie lubię wcześnie wstawać – odezwał się Apcio
-Czyli to był sen…
-Kukuryku! – odezwał się kogut budząc przy okazji całą wioskę.
-Jak ja nie lubię wcześnie wstawać – odezwał się Apcio
-Ja też, tym bardziej ,że dziś mamy pracować w polu…
-Nie ma mowy! – powiedziała podsłuchująca przy drzwiach babcia chłopca – zanosi się na burzę!
-Jest! – odpowiedzieli razem zadowoleni ,że będą leniuchować
-Amando! – krzyczał dziadek do babci – Mam pilne wezwanie, zostawiam was w Bożych rękach!
-Ta, okej
-Żegnaj – odpowiedziała babcia chłopca
-Czyli będzie nuda
-Idę obrać ziemniaczki na obiad… – powiedziała kierując się w stronę kuchni
-Okej!
-Pogramy w kółko i kość? – słychać
było powietrze przedostające się przez szczelinę w oknie. Nagle zaczęło
grzmieć. Po godzinnej grze bohaterowie zaczęli martwić się o babcie.
-Dziwne ,że jeszcze nie ma obiadu…
-Chodźmy sprawdzić – Gdy zeszli
ze schodów przeżyli szok. Na krześle leżała oparta głową o stół babcia
Apcia. W jej plecach widniał wbity nóż; a z pleców powoli tryskała krew.
Apciowi kapały łzy, a Piesuniek czuł
niepokój. Gdy chłopak podszedł do zimnego ciała babci, dostał
obrzydzenia. Na ciele Jego babci znajdowały się mrówki oraz raz od ucha
wyszedł karaluch.
-A co to? – powiedział sięgając po kartkę na której napisane było Who’s next? P, A or Z?”
-Co tam jest napisane? Co tam jest napisane?! – domagał się
-Kto następny? Piesuniek, Apcio czy Zygfryd…
-Oby ten ktoś wybrał Zygfryda, a później Apcia… – myślał.
Zapadła grobowa cisza. Po chwili bezruchu odezwała się bucząca lampa
nad głowami bohaterów. Stanęli naprzeciw siebie i starali się
kontrolować sytuację.
-Apcio! Odwróć się! Ktoś jest za Tobą!
-Pochwaliłeś się ocenami na świadectwie czy kłótnia dopiero nadejdzie? - dopytywał się Piesuniek
-Jestem skazana na przebywanie z wami... - powiedziała niechętnie
-Oł... - Apcio zasłonił stojące przyrodzenie patrząc na seksowną Margaret
-Może szukajmy kolejnej wskazówki?
-
Gdzie jesteście?! - powiedział trzęsący się skulony pies
-Piesuńku, jak chcesz to w końcu musi być ten pierwszy raz... - powiedziała Coco wystawiając się
Minutę później...
-Czuję ,że żyję!
-Ta, może być - przeglądała pazury
-Dobra! Ogarnijcie się. Mamy poważny problem.
-Margaret ma rację
-A co jak nic nie odnajdziemy?
-Po prostu popsuliśmy jakimś dzieciakom zabawę w podchody...
-To nie są podchody, to nie jest żadna zabawa, ale realia.
-Jasne...
-To co teraz robimy?
-Poszukajmy kolejnych kartek
-Ile ich już odnaleźliście?
-Dwie
-Zawsze coś... - przerwał Jej dzwonek telefonu Coco. Leciała piosenka Snoop Dogga.
-Wyłącz go! Pitbull jest najlepszy!
-Chyba coś Ci się we łbie poprzewracało!
-Chyba nie!
-Nie kłóćcie się znowu!
-Nie sorry -odpowiedzieli jednogłośnie
-Jesteście niesamowici - zaśmiała się i głaskała zadowolone psy. Wyglądała naprawdę cudownie. Widząc ,że nawet Apciowi się to podoba, Natalka również chciała głaskać psy. One natomiast za każdym razem się od niej odsuwały.
-Piesuniek! Słodziaku może chciałbyś psie chrupki?
-Nie? - powiedział ironicznie bawiąc się z Margaret
-Ruszmy się wreszcie, bo stoimy w tej samej kropce od pół godziny!
-Zrobiło się ciemno. Pokaż mi ostatni raz te kartki!
- Ponieważ było po 23;00 księżyc oświetlał ich twarze. Gdy wzięła
kartkę prostopadle do światła odkryła inne napisy. Na kartce były
następujące literki; M A N C P
-Wiecie co to oznacza?
-Ktoś Ma Anemię Neutralnie Całokrotnie Położoną?
-Nie! To są pierwsze litery imion!
-Marszczywór, Antonina, Narcyz, Cecylia i Piękniś?
-Nie! Margaret, Apcio, Natalia, Coco i Piesuniek!
-Dum dum dum
-Czyli to oznacza ,że na pewno chodzi o nas!
-Sorry, dla mnie jest za późno na takie bajki. Spadam
SPRAWA TYMCZASOWO NIEWYJAŚNIONA